Rozwijając tę myśl, David J. Chalmers z University of Arizona podkreśla, że wyniki poszukiwań współczesnej fizyki, a także neurofizjologii wskazują, że „informacja (...) ma dwa podstawowe aspekty: fizyczny i doznaniowy”. I podsumowuje: „Możemy nawet uważać te dwa zjawiska za różne aspekty tego samego stanu informacyjnego, który jest równolegle wbudowany zarówno w procesy fizyczne, jak i w doświadczenie świadome”6. Istotne jest przy tym, że wbrew wcześniejszym oczekiwaniom badaczy nie udaje się wyjaśnić powstania i funkcjonowania świadomości jakimikolwiek (znanymi) prawami fizyki. Dlatego Chalmers proponuje uznać, że „doznanie świadomości jest właściwością podstawową, nieredukowalną do niczego prostszego”, tak jak w XIX w. za podstawową i nieredukowalną wielkość fizyczną przyjeto elektromagnetyzm7 . Tak więc sformułowania, które do niedawna można by kojarzyć co najwyżej z dziedziną science fiction, dziś uchodzą za pełnoprawne tezy naukowe. Niezależnie od tego, co wykaże ich weryfikacja, sam fakt powołania do życia rozległych projektów badań nad holograficzną naturą wszechświata, wszechświatami równoległymi, teorią superstrun, teoriami chaosu, petlową grawitacją kwantową, geometrią nieprzemienną itp. przyprawia o zawrót głowy8 . Rzecz w tym, że przeciętny obywatel nie zdaje sobie sprawy, jak odmienny obraz rzeczywistości wyłania się z tego rodzaju badań. Co więcej, większość ludzi (przynajmniej na Zachodzie) opiera się na założeniach filozofii, która czyni ów obraz świata tyleż prostym i przystępnym, co – niestety – nieadekwatnym9 . Poglądy Arystotelesa czy Kartezjusza nadal pozostają aktualne, ale jako punkt wyjścia, jako „klasyka”, którą warto i trzeba znać, by tym bardziej docenić stopień zaawansowania współczesnej nauki. Przepaść, jaka dzieli poziom wiedzy osiągnięty przez jej przedstawicieli od obiegowych wyobrażeń na temat samej nauki, można porównać do różnicy w rozumieniu świata przez ludzi epoki kamienia i – powiedzmy – współczesnego maturzysty. Przemiany obrazu świata i człowieka w ostatnich dziesięcioleciach rozwoju nauk przyrodniczych są tak dynamiczne, że nie tylko przeciętny człowiek, ale inne dziedziny nauk, w tym również psychologia (a nawet kultura jako całość) najwyraźniej nie nadążają z ich asymilacją. W efekcie, choć sama fizyka, „królowa nauk” dawno już wyprzedziła swoje klasyczne teorie (np. poglądy Newtona czy Kartezjusza), to wiele innych dyscyplin, włącznie z psychologią, wydaje się nadal traktować właśnie tamte przestarzałe modele jako niedościgniony ideał 10. Co ciekawe, nawet w czasach, gdy w psychologii tematy dotyczące religii, duchowości czy mistycyzmu były wstydliwie omijane, wielu fizyków otwarcie przejawiało zainteresowanie tymi zagadnieniami, często szukając inspiracji w starożytnych tradycjach duchowych i stosując sformułowania, których zapewne nawet sufi by się nie powstydzili. Oto kilka przykładów:
„Aby znaleźć paralele do nauki wynikającej z teorii atomów [musimy nawiązać] do tych problemów teoriopoznawczych, z którymi borykali się już wcześniej tacy myśliciele jak Budda i Lao Tsy, gdy dążyli do zharmonizowania naszej pozycji jako widzów i aktorów w wielkim dramacie istnienia.” 11 - Niels Bohr
„Dawne dzielenie świata na obiektywny przebieg zdarzeń w przestrzeni i czasie z jednej strony oraz dusze, w której się ten przebieg odzwierciedla, z drugiej, (...) nie nadaje się już jako zabieg wyjściowy do zrozumienia współczesnego przyrodoznawstwa (...) Przyrodoznawstwo nie stoi już wobec natury jak widz, lecz samo widzi się cześcią wzajemnego współgrania człowieka i natury. Naukowa metoda wyodrębniania, wyjaśniania i porządkowania uświadamia sobie granice naznaczone jej przez to, że zastosowanie metody zmienia i przekształca sam jej przedmiot, że więc metoda nie może się już od przedmiotu dystansować. Przyrodoznawczy obraz świata przestaje być tym samym przyrodoznawczy we właściwym sensie.”12