Wpisy otagowane ‘Polski Instytut NLP’

Mapa naprawdę nie jest terytorium - refleksje okołomundialowe…

Poniedziałek, czerwiec 21st, 2010

Wsród goooooli, czerwonych kartek, karnych, niewykorzystanych sytuacji i ogłuszających dźwięków wuwuzeli można rzeczywiście uwierzyć, że mieszkamy na Planecie Kibiców.  Socjo-, psycho-, antropo i inni -logowie wyjasniają Świat przez pryzmat PIŁKI. Nożnej oczywiście. Także numer Tygodnika Powszechnego z 13 czerwca został wydany pod hasłem przewodnim: Futbol wyjaśnia świat.

W nieco gorzkim artykule, pióra Marca Engelhardta, pod tytułem RPA: cudów nie będzie, przybliżającym ogląd Mundialu z perspektywy co biedniejszych obywateli kraju, znajdujemy też wypowiedź jedynego białoskórego (używam tego słowa celowo) piłkarza kadry narodowej RPA. Szerszy kontekst jest taki, że:

w ponad 48-milionowym kraju jest aż 1,8 miliona zarejestrowanych piłkarzy. A ściślej: tylu jest zapisanych do najróżniejszych drużyn i klubów. Bo w rzeczywistości nie ma chyba nikogo, kto nie pokopałby sobie piłki choćby od czasu do czasu – albo przynajmniej nie pokibicowałby, niechby i przed telewizorem.

Piłka nożna to w RPA coś więcej niż gra: to ludowy festyn.

– Kiedy wszyscy naraz zatrąbimy, faktycznie można ogłuchnąć – Bobby, kibic z Johannesburga, prezentuje swoją wuwuzelę. Ten powszechny na tutejszych stadionach instrument – plastikowa, zwykle kolorowa trąbka – wydaje w istocie piekielne dźwięki. Zaś na dźwięk setek, tysięcy wuwuzeli nakłada się jeszcze specyficzne kibicowanie: w RPA fani futbolu mają własny słownik. Np. okrzykiem „mszekeszeke” fetowany jest gracz, który dobrze podaje. Po golu cały stadion wrzeszczy: „laduuuuma”. A Matthew Booth, reprezentacyjny obrońca, jest po prostu „phashasha” – fantastyczny.

Jak się okazuje pan Matthew Booth jest kimś więcej niż “dobrze kopiącym piłkę facetem”:

(…) dla wielu Booth to nadzieja – symbol pojednania białych i czarnych kibiców. Gdy gra drużyna narodowa, najczęściej jest on jedynym „Bafana” o białym kolorze skóry. W RPA, jeszcze niedawno kraju apartheidu, piłka nożna była sportem czarnych. Booth nigdy się tym nie przejmował – i dlatego dziś jest szanowany.

I tu trafiamy na wypowiedź rzeczonego symbolu, która zainspirowała mnie do wpisu. Ale zanim ją zacytuję proszę abyś szanowny czytelniku pomyślał co dla ciebie znaczy słowo kolorowy. Kolorowy piłkarz, nauczyciel, policjant, muzyk - człowiek oczywiście, bo nie o kolorowe ptaki w rodzaju kraski czy zimorodka mi chodzi. Masz już obraz owego “kolorowego”?
No to teraz cytat z pana Booth’a:

„Nasza liga to dobra mieszanka złożona z białych, czarnych i kolorowych. Nikt nie powinien zachowywać się tak, jakby moja osoba była czymś niezwykłym” – mówił Booth (pod pojęciem „kolorowi” rozumiejąc wszystkich poza białymi i czarnymi, np. Azjatów).

No właśnie: mapa nie jest terytorium, w końcu biały i czarny to nie kolory - a przynajmniej w żadnej tęczy ich nie widziano…

Czy warto szukać sensu życia…?

Wtorek, maj 4th, 2010

Czy “sens życia” jest czymś co istnieje? Czy da się odnaleźć? Gdzie go szukać? Skąd brać siłę do szukania? Co zrobić gdy sensu nie znajduję? Co zrobić gdy zamiast “sensu” napotykamy różne “sęsy”…?

To pytania, które zdarza  mi się słyszeć od klientów na psychoterapii. I to klientów w różnym wieku, nie tylko  tych nastoletnich.

A gdyby tak odwrócić perspektywę. Skoro doświadczamy  rzeczywistości dzięki naszym zmysłom, skoro owe zmysły same w sobie są filtrem, który powoduje, że uzyskany obraz rzeczywistości jest uporządkowany i przez to okrojony z części swej złożoności, skoro dodatkowo nasz obraz rzeczywistości niczym światło na pryzmacie podlega rozszczepieniu i zniekształceniu przechodząc przez filtr naszych przekonań, doświadczeń, wartości, skoro nasz nastrój, poziom hormonów, stan skupienia uwagi wpływa na percepcję rzeczywistości, to czy szukanie sensu ma sens? Albo mówiąc językiem nlpowskim co nam to daje? Jakie są pozytywy a jakie ograniczenia szukania sensu?

Odwracając perspektywę  chciałbym odwołać się do przeformułowań i do szczególnego rodzaju przeformułowania jakim jest zamiana porażki w informację zwrotną. Przyglądając się “szukaniu sensu życia”  z perspektywy konstruktywistycznej możemy przyjąć założenie, że skoro nie mamy bezpośredniego dostępu do rzeczywistości, a jedynie konstruujemy jej obraz w naszym umyśle, za pośrednictwem zmysłów, procesów fizjologicznych i czynności psychicznych (co nie zaprzecza istnieniu owej rzeczywistości obiektywnej, acz niepoznawalnej bezpośrednio, tzn. w inny niż za pomocą zmysłów sposób) to i sensu życia nie “znajdujemy” a raczej konstruujemy go w naszym umyśle. Zatem z perspektywy konstruktywizmu jedyne co nam pozostaje to nadawać sens. Szukamy zatem nie tyle sensu samego w sobie ile raczej szukamy wspierających dla nas możliwości nadawania sensu temu czego doświadczyliśmy.

“Uważaj co do siebie mówisz, bo przypadkiem możesz się słuchać.” Może zatem warto czasem zastanowić się zanim powiemy: “to bez sensu”… A co by się zmieniło gdyby powiedzieć sobie coś w tylu: “Nie widzę w tym żadnego sensu i tym bardziej potrzebuję czasu, żeby zastanowić się, co to dla mnie może znaczyć.”

Zachęcam czytelników do poszukania jakie nowe możliwości daje nam to abstrakcyjne na pierwszy rzut oka przeformułowanie: zamiast szukać sensu, spróbuj nadać sens?

Białe kłamstwa…

Poniedziałek, kwiecień 19th, 2010

Zakończyła się oficjalna żałoba narodowa. W tym szczególnym w życiu społecznym naszego kraju momencie w Polskim Instytucie NLP
gościliśmy uczestników Projektu “Dying & Death in Europe”. Jest to projekt międzynarodowy, którego celem jest przyjrzenie się
tematyce umierania, śmierci, żałoby we współczesnej Europie, a zarazem uczestnicy, którzy na co dzień pracują w jako
psychoterapeuci w podejściu neurolingwistycznym, stawiają sobie za cel zebranie, opracowanie i udostępnienie narzędzi NLPowskich,
które umożliwią jeszcze pełniejsze wsparcie osób przeżywających żałobę oraz pozwolą na takie towarzyszenie osobom umierającym,
które pozwoli im odejść z tego świata w spokoju i pogodzeniu ze sobą i najbliższymi.

W czasie zakończonego wczoraj spotkania wraz z naszymi koleżankami i kolegami z Katalonii, Francji, Niemiec i Polski
przyglądaliśmy się oczywiście temu, jak żałoba, żal i strata jest przeżywana w przestrzeni społecznej i indywidualnej. Dla naszych
zagranicznych przyjaciół było to niezwykłe przeżycie.

Oprócz warsztatu nt. pracy ze stratą i żałobą z użyciem Panoramy Społecznej (opracowanej przez Lucasa Derksa) i pracy
koncepcyjnej, m.in. nad tworzeniem narzędzi do badania efektywności wsparcia w trakcie przezywania żałoby, mieliśmy przyjemność
odbyć za pomocą skype’a telekonferencję z ks. Piotrem Krakowiakiem, twórcą i dyrektorem Hospicjum w Gdańsku. Interesowało nas, jak ks.Krakowiak wraz ze współpracownikami dba o pewną szczególna atmosferę w hospicjum, co pozwala mu wierzyć w hasło “Hospicjum to też życie”. Można powiedzieć po enelpowsku, że staraliśmy się “modelować” podejście hospicyjne reprezentowane  przez naszego rozmówcę i jego współpracowników na poziomie jednostkowym i organizacyjnym.

W czasie naszej rozmowy pojawił się dość szybko temat otwartej komunikacji z osobą umierającą. Jak się okazuje wsparcie rodziny
terminalnie chorego pacjenta i jego samego w ustanowieniu otwartej, szczerej komunikacji jest jednym z głównych narzędzi
psychologicznych wykorzystywanych przez psychologów w hospicjum kierowanym przez naszego rozmówcę.

No właśnie… Zanim pójdę dalej, chcę zadać Ci pytanie: myślisz, że choremu lepiej mówić prawdę o jego zdrowiu czy lepiej z
różnych względów o niej nie wspominać? Sprawdź, co Ci przychodzi do głowy jako pierwsze… A gdybyś zastanowił się nad tym jeszcze
przez chwilę… Jakie są Twoje przekonania związane z odpowiedzą na to pytanie? Jakie wartości? Jakich doświadczasz emocji? Być
może doświadczasz różnych odczuć w ciele…? Może pojawiają Ci się jakieś obrazy…? Daj sobie chwilę, żeby zebrać to wszystko
zanim zaczniesz czytać dalej…

Chciałbym teraz zaprosić cię do wysłuchania opowieści, którą usłyszałem od ks.Krakowiaka. Jej bohaterami są pewna starsza kobieta,
która całe życie pracowała na roli i dwójka jej dzieci, którzy byli lekarzami (onkolog i lekarz pierwszego kontaktu). Otóż, okazało się, że matka ma się źle, po badaniach zdiagnozowano u niej nowotwór. Dzieci uznały, że lepiej jej nie mówić. W szpitalu powiatowym cały personel został wciągnięty w tę konspirację… Podobnie w szpitalu wojewódzkim… W końcu stan pacjentki pogorszył się na tyle, że trzeba ją było przewieźć do szpitala klinicznego. W ambulansie zapytała ona sanitariusza, osobę ze szpitala klinicznego, która nie była jeszcze w owej “konspiracji” czy może jej powiedzieć, na co tak naprawdę jest chora, bo właściwie to nie wie… Gdyby więc mógł zajrzeć do dokumentacji… Biały fartuch sanitariusza dla tej prostej kobiety był oznaką, że ma do czynienia z profesjonalistą, który może jej odpowiedzieć na nurtujące ją pytania. Cóż, sanitariusz zajrzał do dokumentacji i prosto z mostu powiedział, że na tyle na ile on się orientuje, po historii choroby, wypisie i skierowaniu do kliniki to ma ona nowotwór.

To był ogromny cios dla kobiety. Jakby całe jej życie się rozsypało… Jak myślisz, jaki mógł być powód…? Co się działo w tym momencie z tą kobietą? Daj sobie chwilę i pomyśl o tym…

Gdy sanitariusz dowiózł kobietę do kliniki, ta nie chciała wyjść z ambulansu. Dopiero psycholog (był nim ks.Krakowiak) zachęcił ją do tego, żeby przeszła na oddział. Kolejne kilka cennych dni minęło, zanim owa kobieta pozwoliła sobie podać leki. Przez pewien czas bowiem odmawiała w ogóle podjęcia jakichkolwiek czynności medycznych. Nie chciała też widzieć swoich dzieci…

Była na nie ogromnie zagniewana, zła, rozgoryczona i oburzona. Za to, że nie powiedziały jej prawdy. Mówiła nawet, że ona, prosta kobieta ze wsi, która z trudem znajdowała czas na czytanie czegokolwiek i rzadko pisała cokolwiek, była tak bardzo dumna, że dwójka jej dzieci wykształciła się, jest lekarzami służy ludziom. A teraz okazuje się, że jej dzieci kłamią!? Bo jeśli okłamują ją, to okłamują też innych ludzi.

Był to ogromny dramat dla niej i oczywiście dla dzieci, które działały powodowane pozytywnymi intencjami. Stopniowo dzięki interwencji psychologicznej kobieta zgodziła się podjąć leczenie. Nieco więcej czasu zajęło jej przebaczenie, przyjęcie dzieci i pozwolenie na to, żeby się z nią zobaczyły. I powiedziała, że przebaczy, jeśli jej obiecają, że nigdy nie będą okłamywać pacjentów.

Sprawdź teraz przez chwilę jakie myśli, emocje, wartości poruszyła w Tobie ta opowieść…? Jak myślisz, jakie były istotne dla tej kobiety wartości? A co było ważne dla jej dzieci?

Posłuchaj teraz innej opowieści. Moja znajoma, której ojciec zachorował na nowotwór, opowiadała mi, że gdy tylko lekarz zaczynał mówić coś o stanie jego zdrowia, ojciec wychodził z gabinetu zostawiając ją i jej matkę. Nie chciał wiedzieć szczegółów. Nie chciał wiedzieć, czy jest lepiej czy gorzej… Tyle, że wiedział iż cierpi na nowotwór, ale nic ponad to… Co ciekawe, gdy rokowania lekarzy były bardzo złe (praktycznie zrezygnowano z leczenia, a on o tym nie wiedział) pojawiła się spontaniczna remisja i stan zdrowia się poprawił. Nadal jest w procesie leczenia…

Jak myślisz co było dla niego istotne? Co mogło powodować, że wolał nie wiedzieć?

Otwarte i wykraczające poza ramy tego wpisu pozostaje pytanie o to JAK mówić i ILE mówić, żeby pacjenta i jego rodzinę wspierać a nie ponad siły obciążać…

Na koniec podsyłam link opisujący bardzo intymny aspekt życia rodziny zmarłego prezydenta i jego rodziny.  W skrócie można powiedzieć: matka wciąż nie wie… W cytowanym artykule jest sugestia, że lekarze zasugerowali takie rozwiązanie.

Nie chciałbym oceniać członków rodziny… myślę o nich z różnych pozycji percepcji (ja, ty, obserwator, systemowo)… Mam jednak nieodparte skojarzenie z filmem “Goodbye Lenin”… I myślę sobie ile energii zabiera takie białe kłamstwo…

A otwarte pozostaje pytanie czy osoba, której dotyczy ta “zmowa milczenia” nie domyśla się, że COŚ jest nie tak… Pamiętajmy, że Milton Erickson swoich największych dotyczących “wskaźników niewerbalnych” odkryć dokonał, gdy leżał sparaliżowany i gdy jego siostry różne rzeczy przed nim ukrywały…

Pozostając w nieco refleksyjnym nastroju, pozdrawiam wszystkich czytelników bloga i zapraszam do dzielenia się swoimi odczuciami i doświadczeniami na powyższe tematy…

W sprawie naukowych podstaw NLP

Piątek, luty 12th, 2010

Skuteczność metod NLP spowodowała, że od początku jego istnienia zarówno twórcy, jak i kontynuatorzy rozwoju tego systemu, bardziej byli skupieni na praktycznych aplikacjach modeli i metod, niż na poddawaniu ich naukowej weryfikacji. To zupełnie zrozumiałe, bo potrzebujących było i jest wielu, a efekty zastosowania narzędzi NLP obserwowane w bezpośrednim kontakcie z jednostkami, grupami, zespołami, a nawet całymi organizacjami – często bardzo spektakularne – mówiły same za siebie. Po co weryfikować, gdy pacjenci, klienci, współpracownicy czy przyjaciele korzystający z naszego wsparcia są zadowoleni? Czyż to właśnie nie jest weryfikacja? Można na to pytanie odpowiedzieć całkowicie twierdząco. Jest to potwierdzenie dla osoby stosującej NLP, zwłaszcza gdy takie pozytywne efekty powtarzają się w wielu różnych przypadkach.
Nie jest to natomiast wystarczający dowód dla społeczności świata nauki, który kieruje się w tym względzie własnymi kryteriami i procedurami. Jednym z nich jest zaprezentowanie spójnego, logicznego systemu teoretycznego, którym kierujemy się w naszej pracy. Drugim – badania ilościowe (statystyczne) dotyczące najczęściej skuteczności stosowanych metod. I jakkolwiek zróżnicowane badania tego rodzaju, dotyczące NLP były już przeprowadzane od lat 80., to wiele z nich zostało zrealizowanych w sposób nie w pełni poprawny metodologicznie. Dlatego wiele jest w tym względzie do zrobienia.
Osobne badania dotyczą neuro-lingwistycznej psychoterapii (NLPt) i tu rygory badawcze są szczególnie wysokie. Bo przecież chodzi w tym przypadku nie tylko o pomoc w rozwiązywaniu problemów i realizacji celów, ale także o leczenie cierpiących na różnego rodzaju zaburzenia. Ich głównym inspiratorem, inicjatorem i promotorem jest European Association for NLPt.
9 i 10.05.2009 r. odbyło się w Wiedniu kolejne spotkanie robocze EA NLPt, które tym razem było poświęcone w całości naukowym podstawom NLPt (jakkolwiek temat ten przewijał się często podczas tego typu spotkań). Oprócz reprezentanta Polskiego Stowarzyszenia NLPt, w spotkaniu wzięli udział przedstawiciele analogicznych organizacji z Austrii, Niemiec, Francji, Finlandii, Rumunii i Bułgarii. Głównym tematem tego spotkania było pytanie, jak możemy rozwijać koncepcję NLPt? A także określenie następujących zagadnień:
- “Czym dysponujemy obecnie?”
- “Czego brakuje i jak możemy to uzupełnić?”
- “Gdzie i w jaki sposób możemy znaleźć to, czego potrzebujemy dla rozwoju NLPt?”
- “Nowe spojrzenie na teoretyczne, filozoficzne, empiryczne i praktyczne korzenie NLPt”
- “Wzajemne powiązania (w teorii i praktyce) między NLPt i innymi podejściami psychoterapii”
Sformułowanie powyższych pytań miało na celu zainicjowanie dalszych poszukiwań teoretycznych i stymulowanie dalszych badań empirycznych, realizowanych zarówno pod auspicjami EANLPt, jak również w ramach organizacji lokalnych (poszczególnych krajów).
W Polsce prace tego rodzaju znajdują swój wyraz między innymi w postaci przygotowywanego do druku tekstu autorstwa Mirosławy Huflejt - Łukasik i Benedykta Peczko, omawiającego NLPt. Będzie to rozdział opublikowany w VI tomie podręcznika psychoterapii pod red. prof. Lidii Grzesiuk i dra Huberta Suszka, pt. “Szkoły i metody” (Wyd. Eneteia).
W tomie IV tego podręcznika pt. “Integracja” (Wyd. Eneteia) z kolei ukaże się rozdział autorstwa Krzysztofa Krawczyka nt. NLP, przedstawiający ten system jako jedną z pierwszych (o ile nie pierwszą) “szkołę” integracyjnego podejścia do człowieka i integracyjnej metody zmiany, łączącej odkrycia różnych dziedzin.
Z inicjatywy Mirosławy Huflejt - Łukasik przygotowywany jest również przegląd dotychczasowych badań naukowych nad NLP i NLPt oraz ich merytoryczna ocena. Wynik tego opracowania może być m.in. przydatny w procesie projektowania kolejnych programów badawczych dotyczących tych dziedzin. Następnym etapem będzie więc tworzenie i realizacja takich programów.
Działania tego rodzaju są potrzebne nie tylko dla „naukowej satysfakcji” i jako argumenty pozwalające innym systemom wsparcia, wywierania wpływu i wprowadzania zmian docenić NLP i NLPt. Ich wyniki wzbogacą bowiem samych adeptów tych podejść i umożliwią głębsze zrozumienie tego co i jak działa, a co się nie sprawdza w procesie pomagania, komunikacji itp. Wiedza tego typu jest bezcenna, bo jak stwierdził twórca psychosyntezy, Roberto Assagioli – „wszystko, co sobie uświadamiamy, możemy kontrolować; wszystko, czego sobie nie uświadamiamy, kontroluje nas”.

Benedykt Krzysztof Peczko

Nowy blog poświęcony Neuro-Lingwistycznemu Programowaniu (NLP)

Sobota, październik 10th, 2009

Szanowni Państwo,

Witamy w nowym blogu poświęconym Neuro-Lingwistycznemu Programowaniu (NLP). Blog ten jest prowadzony przez członków zespołu Polskiego Instytutu NLP, którego liderzy są organizatorami pierwszego kursu certyfikacyjnego NLP w Polsce (od 1991 r.). Zespół ten tworzą obecnie trenerzy, superwizorzy, coachowie, konsultanci, psychoterapeuci, pracownicy akademiccy i publicyści z wieloletnim doświadczeniem zawodowym (często wielotorowym). Współtworzenie tego blogu traktujemy jako okazję do bardziej bezpośredniego i regularnego dzielenia się naszymi doświadczeniami, wiedzą i odkryciami, niż może to mieć miejsce np. w przypadku artykułów drukowanych.

Obecnie NLP burzliwie rozwija się także w naszym kraju. Nurt ten jest jednak tak zróżnicowany, uprawiany w tak różnych stylach oraz w oparciu o tak różne filozofie i systemy wartości, że powoduje to u odbiorców wiele zamieszania i niepewności. Reakcje są bardzo różne – od zachwytów (często bezkrytycznych) do potępienia (często wynikającego z ignorancji). Mamy nadzieję, że niniejszy blog przyczyni się do upowszechniania rzetelnych informacji o NLP oraz do zainspirowania jego Użytkowników do własnych przemyśleń, a także poszukiwań.

NLP jest wykorzystywane w wielu dziedzinach życia i pracy: w samorozwoju, w profesjonalnej pomocy, w edukacji, w sporcie, w polityce, a w biznesie nie ma praktycznie takiej jego dziedziny, w której NLP nie mogłoby znaleźć zastosowania. Dzieje się tak dlatego, że NLP dotyczy każdego człowieka – jego sposobów skutecznego rozwiązywania problemów, realizacji jego celów, rozwijania swojego potencjału. NLP opisuje to, jak myśli i co robi każdy, kto osiąga sukcesy i wiedzie satysfakcjonujące życie. Równocześnie wyjaśnia, dlaczego innym się to nie udaje oraz co mogą zrobić, aby to zmienić.

Chcielibyśmy dzielić się tutaj informacjami na temat różnych zastosowań NLP w różnych obszarach zawodowych i osobistych (zarówno jego możliwościami, jak i ograniczeniami), recenzjami książek i artykułów poświęconych tej tematyce, bieżącymi wiadomościami na temat sytuacji NLP w kraju i w świecie oraz na temat ważniejszych wydarzeń w tym obszarze. Zależy nam na tym, aby w ten sposób Użytkownicy mieli stały dostęp do zróżnicowanych i w miarę możliwości wszechstronnych danych, które pomogą im z jednej strony lepiej docenić możliwości, jakie daje znajomość NLP, a z drugiej – oddzielić „ziarno od plew”, dezinformujące opinie od wyników wieloletnich doświadczeń ekspertów NLP z całego świata.

Zapraszamy i życzymy owocnej inspiracji,

Benedykt Krzysztof Peczko

Dyrektor Polskiego Instytutu NLP