Archiwum z luty, 2010

Przekonania fantomowe

Poniedziałek, luty 22nd, 2010

Chciałbym nawiązać do tekstu Łukasza Dąbrówki pt. „Przekonania - ograniczenia czy potencjał dla naszej tożsamości?”, a szczególnie do przykładu zaczerpniętego z artykułu w Rzeczpospolitej dn. 11/01/2010 “Wyspa niewolników nie chce autonomii”:

– Ciągle boję się psów, choć nigdy żaden nie zrobił mi krzywdy – opowiada dozorca w hotelu w Sainte Luce, miejscowości na południowo- zachodnim wybrzeżu Martyniki. Strach przed uwielbianymi przez białych czworonogami zaszczepili w nim rodzice, którzy dostali go w spadku od swoich rodziców i dziadków. Tych, którzy jeszcze pamiętali czasy niewolnictwa, gdy pies był pomocnikiem białych panów, szukającym zbiegłych z plantacji niewolników.

Do wyjaśnień Łukasza chciałbym jeszcze dodać parę moich skojarzeń. Otóż opisywany przykład świetnie ilustruje zjawisko, które niektórzy badacze nazywają „przekonaniami fantomowymi”. Dowiedziałem się o tym przed kilku laty podczas warsztatu, jaki Robert Dilts prowadził w Austrian NLP Training Center w Wiedniu. Robert przedstawił wówczas wyniki jednego z eksperymentów, jaki został przeprowadzony na szympansach. Nie znam niestety bliższych danych na temat tego kto i gdzie dokładnie go realizował, więc nie mogłem dotrzeć do bliższych danych bibliograficznych. Dlatego poniżej przedstawiam opis tego eksperymentu tak (mniej więcej), jak przekazał go Robert.
Grupę małp umieszczono w zamkniętym, lecz przestronnym pomieszczeniu. W jednym miejscu pod sufitem wisiały podwieszone banany – przysmak szympansów. Aby się do nich dostać musiały one wejść po schodach i po prostu po nie sięgnąć. Tak też robiły, w miarę swoich potrzeb. Jednak po pewnym czasie zerwanie banana zaczynało uruchamiać zimne prysznice, które polewały całe pomieszczenie i znajdujące się w nim małpy. Woda szybko spływała przez kratki w podłodze, ale wszystkie osobniki doznawały przykrego szoku termicznego.
Po kilku powtórzeniach tej sekwencji: zerwanie banana – zimny prysznic dla wszystkich, małpy przestały sięgać po banany. Jeśli jednak któraś z nich „się zapomniała”, była powstrzymywana (a jeśli zdążyła zerwać, to karana) przez pozostałe. Wkrótce normą społeczną tej grupy stała się zasada, że nie wolno zrywać bananów, a jeśli któryś z nich zaczynał wchodzić na schody wiodące do podwieszonych pod sufitem owoców, był ostrzegany przez pozostałe osobniki. Wiedział, co go czeka, jeśli się nie podporządkuje.
Wkrótce zaczęto stopniowo zabierać z pomieszczenia po jednym szympansie, a na jego miejsce wpuszczano nowego osobnika, który nie znał wspomnianego zakazu. Szybko się jednak o nim dowiadywał, gdy tylko zaczynał kierować się w stronę bananów. „Edukacja społeczna” przebiegała szybko i skutecznie. Nowe osobniki sprawnie przyswajały sobie tę regułę panującą w grupie, po czym same stawały się jej egzekutorami w stosunku do kolejnych nowych małp wpuszczanych na miejsce „starych”.
W końcu następował moment, kiedy w pomieszczeniu nie było już ani jednej małpy, która fizycznie doświadczyła związku przyczynowo – skutkowego w postaci zerwania banana i następnie zimnego prysznica. To oznacza, że pozostałe w pomieszczeniu małpy nauczyły się zasady społecznej (zakaz sięgania po banany pod groźbą surowej kary) bez powiązania jej z „doświadczeniem referencyjnym”, jak je określa Dilts. Doświadczenie referencyjne to takie, dzięki któremu rozumiemy dane pojęcie czy ideę nie tylko na poziomie powierzchniowym (gramatycznym, językowym czy na poziomie zewnętrznego tylko znaku), ale także na poziomie struktury głębokiej (czucia, akcji, pełnej zmysłowej reprezentacji, wglądu emocjonalnego, integracji poprzez działanie itp.).
W dalszym etapie eksperymentu odcięto dopływ wody do pryszniców. Małpy nadal jednak kierowały się zasadą, że nie wolno zrywać bananów. Mimo, że żadna z tej „generacji” uczestniczącej w końcowej fazie badania nie miała pojęcia, dlaczego istniał ten zakaz. Żadna nie doświadczyła na własnej skórze negatywnych skutków zrywania podwieszonych owoców (oczywiście oprócz sankcji społecznych) „Nie wolno, bo nie wolno”. Tak więc, prysznice były nieczynne, ulubione banany znajdowały się w zasięgu ręki, ale gniły pod sufitem, bo żadna małpa nie odważała się przekroczyć reguły, której nikt już i tak nie rozumiał.

Podsumowując, przekonania fantomowe to takie, które nie są zakorzenione w doświadczeniu danej jednostki czy grupy. Mogą być natomiast przejęte „w spadku” po przodkach, nauczycielach, systemie społecznym itd. Choć przekonania tego typu są przyswajane automatycznie i/lub pod wpływem presji społecznej (w tym rodzinnej), to w wielu przypadkach są one nieadekwatne dla młodszych generacji oraz dla aktualnych okoliczności. A to dlatego, że kształtowały się w innych warunkach historyczno-kulturowych lub w oparciu o specyficzną historię osobistą jakiejś jednostki czy grupy. Jej doświadczenia referencyjne mogą być zupełnie inne, niż np. u potomków, wychowanków itd.
Ile elementów tradycji, religii, nauki, gospodarki i innych dziedzin, a także Twojego własnego systemu przekonań, sposobów oceny, reguł postępowania itp. może być przekonaniami fantomowymi (lub się na nich opierać)? Odpowiedź na to pytanie wymaga uważnego przyjrzenia się sobie i otoczeniu – pod tym właśnie kątem. Jeśli nawet byłby to proces bardziej długotrwały, to i tak opłaca się to zrobić, żeby nasze „banany się nie marnowały”, gdy wystarczy po nie sięgnąć. Życzę smacznego.

Benedykt Peczko

Onlinerel Facebook Twitter Myspace Friendfeed Technorati del.icio.us Digg Google Yahoo Buzz StumbleUpon

W sprawie naukowych podstaw NLP

Piątek, luty 12th, 2010

Skuteczność metod NLP spowodowała, że od początku jego istnienia zarówno twórcy, jak i kontynuatorzy rozwoju tego systemu, bardziej byli skupieni na praktycznych aplikacjach modeli i metod, niż na poddawaniu ich naukowej weryfikacji. To zupełnie zrozumiałe, bo potrzebujących było i jest wielu, a efekty zastosowania narzędzi NLP obserwowane w bezpośrednim kontakcie z jednostkami, grupami, zespołami, a nawet całymi organizacjami – często bardzo spektakularne – mówiły same za siebie. Po co weryfikować, gdy pacjenci, klienci, współpracownicy czy przyjaciele korzystający z naszego wsparcia są zadowoleni? Czyż to właśnie nie jest weryfikacja? Można na to pytanie odpowiedzieć całkowicie twierdząco. Jest to potwierdzenie dla osoby stosującej NLP, zwłaszcza gdy takie pozytywne efekty powtarzają się w wielu różnych przypadkach.
Nie jest to natomiast wystarczający dowód dla społeczności świata nauki, który kieruje się w tym względzie własnymi kryteriami i procedurami. Jednym z nich jest zaprezentowanie spójnego, logicznego systemu teoretycznego, którym kierujemy się w naszej pracy. Drugim – badania ilościowe (statystyczne) dotyczące najczęściej skuteczności stosowanych metod. I jakkolwiek zróżnicowane badania tego rodzaju, dotyczące NLP były już przeprowadzane od lat 80., to wiele z nich zostało zrealizowanych w sposób nie w pełni poprawny metodologicznie. Dlatego wiele jest w tym względzie do zrobienia.
Osobne badania dotyczą neuro-lingwistycznej psychoterapii (NLPt) i tu rygory badawcze są szczególnie wysokie. Bo przecież chodzi w tym przypadku nie tylko o pomoc w rozwiązywaniu problemów i realizacji celów, ale także o leczenie cierpiących na różnego rodzaju zaburzenia. Ich głównym inspiratorem, inicjatorem i promotorem jest European Association for NLPt.
9 i 10.05.2009 r. odbyło się w Wiedniu kolejne spotkanie robocze EA NLPt, które tym razem było poświęcone w całości naukowym podstawom NLPt (jakkolwiek temat ten przewijał się często podczas tego typu spotkań). Oprócz reprezentanta Polskiego Stowarzyszenia NLPt, w spotkaniu wzięli udział przedstawiciele analogicznych organizacji z Austrii, Niemiec, Francji, Finlandii, Rumunii i Bułgarii. Głównym tematem tego spotkania było pytanie, jak możemy rozwijać koncepcję NLPt? A także określenie następujących zagadnień:
- “Czym dysponujemy obecnie?”
- “Czego brakuje i jak możemy to uzupełnić?”
- “Gdzie i w jaki sposób możemy znaleźć to, czego potrzebujemy dla rozwoju NLPt?”
- “Nowe spojrzenie na teoretyczne, filozoficzne, empiryczne i praktyczne korzenie NLPt”
- “Wzajemne powiązania (w teorii i praktyce) między NLPt i innymi podejściami psychoterapii”
Sformułowanie powyższych pytań miało na celu zainicjowanie dalszych poszukiwań teoretycznych i stymulowanie dalszych badań empirycznych, realizowanych zarówno pod auspicjami EANLPt, jak również w ramach organizacji lokalnych (poszczególnych krajów).
W Polsce prace tego rodzaju znajdują swój wyraz między innymi w postaci przygotowywanego do druku tekstu autorstwa Mirosławy Huflejt - Łukasik i Benedykta Peczko, omawiającego NLPt. Będzie to rozdział opublikowany w VI tomie podręcznika psychoterapii pod red. prof. Lidii Grzesiuk i dra Huberta Suszka, pt. “Szkoły i metody” (Wyd. Eneteia).
W tomie IV tego podręcznika pt. “Integracja” (Wyd. Eneteia) z kolei ukaże się rozdział autorstwa Krzysztofa Krawczyka nt. NLP, przedstawiający ten system jako jedną z pierwszych (o ile nie pierwszą) “szkołę” integracyjnego podejścia do człowieka i integracyjnej metody zmiany, łączącej odkrycia różnych dziedzin.
Z inicjatywy Mirosławy Huflejt - Łukasik przygotowywany jest również przegląd dotychczasowych badań naukowych nad NLP i NLPt oraz ich merytoryczna ocena. Wynik tego opracowania może być m.in. przydatny w procesie projektowania kolejnych programów badawczych dotyczących tych dziedzin. Następnym etapem będzie więc tworzenie i realizacja takich programów.
Działania tego rodzaju są potrzebne nie tylko dla „naukowej satysfakcji” i jako argumenty pozwalające innym systemom wsparcia, wywierania wpływu i wprowadzania zmian docenić NLP i NLPt. Ich wyniki wzbogacą bowiem samych adeptów tych podejść i umożliwią głębsze zrozumienie tego co i jak działa, a co się nie sprawdza w procesie pomagania, komunikacji itp. Wiedza tego typu jest bezcenna, bo jak stwierdził twórca psychosyntezy, Roberto Assagioli – „wszystko, co sobie uświadamiamy, możemy kontrolować; wszystko, czego sobie nie uświadamiamy, kontroluje nas”.

Benedykt Krzysztof Peczko

Onlinerel Facebook Twitter Myspace Friendfeed Technorati del.icio.us Digg Google Yahoo Buzz StumbleUpon

POTRZEBNA NIEUNIKNIONA ZMIENNOŚĆ

Poniedziałek, luty 1st, 2010

„Jeśli chcesz coś, czego nie masz, musisz zrobić coś, czego jeszcze nie robiłeś.”

Zapytano kiedyś pensjonariuszy jednego z domów spokojnej starości w USA czego najbardziej żałują, kiedy patrzą wstecz na swoje życie. Większość odpowiedzi można podsumować jednym zdaniem: żałują, że w pewnym momencie zabrakło im siły i odwagi by zdecydować się na coś o czym marzyli. Zaryzykować zmianę.
W naszym życiu dokonujemy wiele zmian. Zmieniamy swój wygląd, kolor włosów, fryzurę, ubranie, umeblowanie, miejsce zamieszkania, pracę, znajomych a nawet partnerów.
Niekiedy zmieniamy przekonania na temat siebie i innych, światopogląd czy plany dotyczące naszej przyszłości.
Pamiętasz ile takich przemian przeszedłeś w życiu? Następowały szybko czy może pojawiały się powoli? Czy w ogóle je przeszedłeś?
Niektórzy obserwują zmiany bardziej subtelne, dotyczące naszego wnętrza, sposobu myślenia, wypowiadanych słow.
Które zmiany najmocniej wpływają na nasze życie?
To dosyć teoretyczne pytanie, bo ważność niektórych zmian doceniamy dopiero po latach. Z perspektywy jedne sprawy wydają się istotne, inne – chociaż kosztowały wiele wysiłku – były zupełnie niepotrzebne. Są też zmiany, które mało od nas zależą. Pojawiają się upływem lat, z powodu utraty zdrowia, albo inicjują je inni.
Dlatego ważne jest, by mieć wpływ na to co można zmienić w życiu. Samodzielnie wytyczać kierunek zmian i wyznaczać własne cele. Oczywiście licząc się z naszymi potrzebami, możliwościami i kosztami, które poniesiemy wraz z naszymi najbliższymi.
Każda osoba ma zasoby potrzebne do zmiany, rozwoju, realizacji celów w swoim życiu. To oznacza, że jeśli jest na tym świecie coś o czym marzysz, co chciałbyś osiągnąć – to z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że jest to dla ciebie osiągalne. Tu oczywiście należy zaznaczyć, że myślimy o rzeczach, które generalnie są w zasięgu możliwości człowieka przy użyciu normalnych „ludzkich” sposobów. Oraz w tej rzeczywistości, w ramach której funkcjonujemy. Nie mamy na myśli rzeczy nadprzyrodzonych.
Od czego można zacząć, żeby przeprowadzić jakąś zmianę?… Od myślenia. Myśl o tym, czego pragniesz tak często jak się da. Skoncentruj się na swoich pragnieniach i marzeniach. W wyobraźni wszystko jest możliwe. Wyobrażaj sobie możliwie najdokładniej jak będzie wyglądało twoje życie gdy zmiana się dokona. Co widzisz wokół siebie? Co i kto jest blisko ciebie? Jak się zachowują ludzie względem ciebie? Co mówią? Jak wyglądasz? Jakie masz odczucia? Czy coś słyszysz? Czujesz zapachy?
A teraz kolejny krok.
Przez 21 dni mów, myśl, rozmyślaj, marz o tym, czego chcesz od życia. Dlaczego przez 21 dni? Podobno mniej więcej tyle potrzebujemy, aby przyswoić sobie pozytywny nawyk. Gdy pojawi się coś negatywnego, pstryknij palcami i skup się na czymś innym, masz tylko dwie sekundy, aby wyrzucić pojawiającą się myśl.
Co osiągniesz dzięki temu zadaniu?
Spoglądanie w przyszłość i koncentrowanie się na wybranych celach pozwala zbudować pozytywne nastawienie i zmotywować do wprowadzenia zmian. W końcu im więcej myślimy o jakiejś sprawie, tym nasz umysł podsuwa więcej możliwych rozwiązań i podpowiada jak je wprowadzić w życie.

Ewa Osóbka-Zielińska

Onlinerel Facebook Twitter Myspace Friendfeed Technorati del.icio.us Digg Google Yahoo Buzz StumbleUpon